Golkiper rzecz święta

Świat piłkarski pamięta głównie tych co grają z przodu – strzelają mnóstwo bramek, popisują się fantastycznymi dryblingami albo dogrywają co do centymetra piłkę koledze, który tylko i wyłącznie dokłada nogę, by strzelić kolejnego gola. Właśnie Ci piłkarze co roku nominowani są do nagrody dla najlepszego zawodnika na świecie – do Złotej Piłki.

A gdzie wśród nich golkiperzy?

Nawet bramkarz pierwszej ligi angielskiej, hiszpańskiej czy niemieckiej już dawno nie był w gronie trzech najlepszych graczy globu. Jak to się dzieje? W końcu oni w głównej mierze odpowiadają za to, że drużyna zakończy mecz z jak najmniejszym bilansem z tyłu. W każdym czołowym państwie znajdziemy charyzmatycznych bramkarzy, którzy popisują się kapitalnymi interwencjami na miarę trzech punktów dla swojej ekipy.

Taka liga angielska ma chociażby Davida de Geę, Petra Cecha i Wojtka Szczęsnego, a przecież nie tak dawno występował tam David Seaman czy Peter Schmeichel i żaden z nich nie cieszył się z nagrody dla tego najlepszego. Hiszpania ma wielbionego Ikera Casillasa, Włochy Buffona, a Niemcy Manuela Neuera. Przykładów jest wiele i nawet trzeba przyznać, że Polska stoi bramkarzami!

Chyba tylko liga francuska nigdy nie wypromowała na tak wielką skalę żadnego zawodnika na tej pozycji. Trzeba przyznać, że trochę żal tych bramkarzy, którzy potrafią wyczyniać między słupkami istne cuda, którzy bronią rzuty karne. Tak czy siak zawsze się bowiem pamięta o tych przepięknych golach, a nie fascynujących robinsonadach. Taki los bramkarza.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *